Goncalo Feio i Dawid Szulczek po spotkaniu Ruch – Legia
Legia Warszawa wywiązała się z roli faworyta i wywalczyła awans do finału Pucharu Polski, pokonując przekonująco Ruch Chorzów (5:0). Tym samym Wojskowi sprawili, że Niebiescy otrzymali kolejne lanie w 2025 roku. Ekipa z Warszawy jednocześnie wywalczyła przepustkę do gry w finale rozgrywek, w którym zmierzą się 2 maja na PGE Narodowym z Pogonią Szczecin.
Po ostatnim gwizdku sędziego, co zrozumiałe, nastroje u obu trenerów były zgoła odmienne. Szkoleniowiec stołecznej ekipy cieszył się z wygranej i docenił dojrzałą grę swojego zespołu. Z kolei opiekun chorzowian tłumaczył się z kolejnego kompromitującego występu. W ośmiu występach po zimowej przerwie Ruch zaliczył cztery porażki, jedno zwycięstwo i trzy remisy, notując w tych starciach tylko cztery gole.
Zobacz również: Ruch Chorzów – sezon 2024/2025 (WIDEO)
Goncalo Feio (Legia Warszawa): – Na pewno czuję zadowolenie z wykonanej pracy. Po spotkaniu każdemu może się wydawać, że ze względu na wynik to był łatwy mecz dla nas. Nie ma jednak łatwych spotkań. Powiedziałem drużynie w szatni, że dziękuję za zrealizowanie planu i cieszę się, że piłkarze z szacunkiem podeszli do rywala. Trzeba mieć w sobie na tyle poważnego podejścia do przeciwnika, aby dobrze zarządzać grą. Jestem szczęśliwy, bo awansowaliśmy do finału. Pozostał nam jednak jeszcze jeden krok do zrealizowania, więc to szczęście jest jeszcze umiarkowane. Ponadto mamy 96 lub 97 bramek zdobytych w tym sezonie, więc pewnie do 100 dobijemy, co udało się w klubie tylko kilka razy. Moja przyszłość? Minęło parę dni, od kiedy dyrektor sportowy Michał Żewłakow pojawił się w klubie. Komunikacja między nami jest bardzo dobra. Co by się nie działo, to musimy sobie wzajemnie pomagać. Trzeba cały czas pracować i rozwijać zawodników. Co do finału z Pogonią, to jest sporo rzeczy, które musimy poprawić, ale mam jeszcze czas, aby o tym pomyśleć. Dla kibiców to będzie kapitalny mecz i kapitalna reklama polskiej piłki z udziałem dwóch ekip, które potrafią tworzyć widowisko.
Radość w Warszawie, zwątpienie w Chorzowie
Dawid Szulczek (Ruch Chorzów): – Legia była dzisiaj lepszą drużyną. Ułatwiliśmy jej trochę sprawę. Już na początku stało się nieszczęśliwe zdarzenie. Jehor Cykało praktycznie wpadł na sędziego, stracił piłkę. Chwilę później nieporozumienie w naszych szeregach, Legia przejęła piłkę na naszej połowie… Łatwo stracone te bramki. Niestety, nie udało nam się do tego meczu wrócić. Nie mogę mieć pretensji o to, jak przygotowywaliśmy się do tego meczu. Była duża różnica jakościowa, a w dodatku pomogliśmy Legii zdobyć dwie pierwsze bramki. Jestem przekonany, że uda nam się zebrać. Mamy dobrą drużynę, ale wpadliśmy w kryzys. Gdy za chwilę wygramy mecz, to wszystko puści. Musimy strzelić pierwsi gola, dobrze się w jakimś meczu napędzić, bo tego nam bardzo brakuje. Jestem przekonany, że wygrywając, możemy się napędzić i będzie stać nas na złapanie takiej serii, jak jesienią. Kolejne spotkanie gramy z GKS-em Tychy i na tym już się skupiamy.
Obie ekipy swoje kolejne spotkania rozegrają już w niedzielę. Chorzowian czeka derbowa batalia z GKS-em Tychy. Z kolei zespół z Warszawy zmierzy się w Zabrzu z miejscowym Górnikiem.
Czytaj także: Legia rozbiła Ruch w pył i marzy o triumfie w Pucharze Polski
Komentarze