Polska – Malta, czyli jak dobrze, że to się skończyło

Reprezentacja Polski zakończyła dwumecz z Litwą i Maltą. I to najlepsze, co można powiedzieć o marcowym zgrupowaniu.

Reprezentacja Polski
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Reprezentacja Polski
  • Obiecałem sobie, że wyjątkowo nagram Przemowę po cały zgrupowaniu i już w trakcie oglądania meczów tego żałowałem
  • Ale będzie o Malcie, będzie o Litwie, będzie o Probierzu i tej całej beznadziei, w której się znaleźliśmy
  • Po półtora roku wciąż nie wiemy, co my właściwie chcemy grać

Polska – Malta, czyli obojętność. Podsumowanie zgrupowania

Jacek Laskowski we wstępie do meczu z Maltą zrobił takie nawiązanie do modlitw z piątkowego meczu z Litwą. Że Stwórca miał do 80. minuty tyle błagalnych głosów z Polski, że wreszcie łaskawie postanowił ich wysłuchać. Fajne, efektowne, ale mam wrażenie, że… nieprawdziwe. Że za mocno siedzi nam we krwi oglądanie reprezentacji, by to całkiem odpuścić, ale jednocześnie gdzieś te czystokibicowskie uczucia po prostu ulatują. Może się mylę, choć nie sądzę, ale wydaje mi się, że od jakiegoś momentu czas na kadrę kojarzy się z cierpieniem, a kilkumiesięczna przerwa od niej – z poczuciem ulgi. Tak będzie teraz, bo nie wiem, czy znajdę choć jedną osobę, która powie, że już nie może doczekać się czerwca i kolejnych meczów. Będzie dominować ulga, że ten reprezentacyjny marzec się skończył. Ja jestem naprawdę zmęczony tym wszystkim – grą, słowami piłkarzy, słowami trenera, ogólną otoczką wokół reprezentacji, ale mówić o tym, to moja robota, więc mówię.

Cała Przemowa w plejerce poniżej

Komentarze