- Jude Bellingham po czterech ligowych kolejkach ma na swoim koncie pięć goli
- Anglik znów przesądził o zwycięstwie Realu Madryt
- Błyskawicznie stał się największą gwiazdą Królewskich
Reprezentant Anglii w niesamowitym gazie
Po stracie Karima Benzemy Real Madryt nie zdecydował się na ściąganie napastnika z najwyższej półki. Do drużyny trafił Joselu, lecz ten najczęściej powinien występować jako rezerwowy. Carlo Ancelotti postanowił przed startem sezonu zmienić taktykę i styl gry, ustawiając w sercu formacji Jude Bellinghama. Ma on być jednym z czterech środkowych pomocników, a jednocześnie wspomagać ofensywę swoimi odważnymi wejściami w pole karne.
Ściągnięty za nieco ponad 100 milionów euro z Borussii Dortmund Anglik szybko udowodnił, że był wart wydania na niego takiej sumy. Już w swoim ligowym debiucie trafił do siatki. Tydzień później strzelił dwie bramki i zanotował asystę, zapewniając Realowi Madryt wygrana nad Almerią. Na tym nie poprzestał, bowiem w trzeciej kolejce znów dał o sobie znać. Tym razem był autorem jedynego, zwycięskiego trafienia w starciu z Celtą Vigo.
Jakby tego było mało, Bellingham odegrał kluczową rolę również w sobotnim meczu przeciwko Getafe. Królewscy długo bili głową w mur i nie mogli wyjść na prowadzenie. W końcówce doliczonego czasu gry świetnie w polu karnym odnalazł się angielski pomocnik, dobijając strzał swojego kolegi i zapewniając Realowi Madryt kolejny komplet punktów.
Pod nieobecność Viniciusa Juniora Bellingham wyrósł na największą gwiazdę ekipy z Santiago Bernabeu. W czterech ligowych meczach zgromadził pięć goli i asystę, co jak na pomocnika jest wynikiem absolutnie kosmicznym.
Zobacz również: Bellingham znów bohaterem Realu, Anglik uratował zwycięstwo [WIDEO]
Komentarze