PZPN i Cezary Kulesza, czyli ostatnio same sukcesy

Superpuchar? Sukces, święto futbolu. Przegrane wybory do Komitetu Wykonawczego? Sukces, nawiązaliśmy kontakty. Zbliżające się wybory na prezesa PZPN? Zwycięstwo w kieszeni, ale na wszelki wypadek blokujmy rywali. Gdyby się wsłuchać w narrację płynącą z PZPN, naprawdę mamy związek mlekiem i miodem płynący. Najlepsze, że w PZPN-ie sami w to wszystko najwidoczniej wierzą.

Cezary Kulesza
Obserwuj nas w
dpa picture alliance / Alamy Na zdjęciu: Cezary Kulesza
  • Cezary Kulesza przegrał wybory do Komitetu Wykonawczego UEFA. Na pozór strasznie nudna informacja. Ale w istocie jest inaczej
  • W tweecie, który pojawił się na profilu osoby oznaczonej jako “Cezary Kulesza”, widzimy narrację sugerującą, że tak naprawdę to nie Cezary Kulesza przegrał, tylko demokracja wygrała
  • W “Przemowie” rozkładamy tę sytuację na czynniki pierwsze

Cezary Kulesza przegrał. Co to oznacza?

Fragment najnowszej “Przemowy”: Prezes PZPN przegrał, bo wciąż za mało znaczy w Europie – po prostu. Nie doznał klęski, 21 głosów to i tak całkiem sporo, uważam, że żaden wstyd, ale nie wciskajmy ciemnoty, że decydowało milion zewnętrznych czynników i wszystkie niezależne od Cezarego Kuleszy. W dodatku próbuje się teraz sprzedać narrację, że w sumie jest też sukces, bo w czasie ostatnich delegacji udało się zawiązać sojusze i przyjaźnie, które będą procentować w przyszłości. Bardzo sprytne, tym bardziej, że niesprawdzalne, nawet jeśli powiem, że moim zdaniem trochę tak faktycznie jest – jak jeździsz po ludziach, to przecież ich poznajesz, ale czy to będzie mieć realne przełożenie na jakieś profity w przyszłości – może tak, może nie. Tak czy inaczej niezwykle wkurzająca jest ta propaganda sukcesu bazująca na dorabianiu faktów do przyjętej tezy.

I tu powoli będę przechodził do tego, co mnie denerwuje w obecnym PZPN-ie. Oni nigdy nie widzą swoich błędów. Wszystko jest cudowne, tylko wszyscy się uwzięli. Uwzięli się dziennikarze, uwziął się Boniek, uwziął się cały świat, mimo że przecież my PZPN wszystko robimy dobrze. Załamałem się ostatnio, gdy usłyszałem z wewnątrz PZPN-u zdanie, że z Superpucharem to nie popełniono żadnego błędu. Czujecie, jak bardzo nierealnie trzeba oceniać rzeczywistość, by coś takiego powiedzieć? Z kibicami Wisły i tym, że nie wpuszcza się ich od dwóch lat na mecze wyjazdowe też nie popełniono żadnego błędu. Ba, nawet wiele zrobiono, bo wprowadzono kary. Super, 20 tys. zł dla Arki za dwa mecze bez kibiców gości. Mówię tutaj o tym, że nawet jak zapytany ze środka PZPN-u, jakie ja mam zarzuty wobec PZPN-u, tam jest narracja, że z ich strony wszystko jest zrobione git, a to ja się dopierdzielam.

Jak my możemy mówić o naprawianiu polskiej piłki, skoro wewnątrz związku nie dostrzega się własnych błędów. Ja jestem leszczem wśród dziennikarzy, ale przysięgam, że regularnie siadam i się zastanawiam, gdzie błąd, gdzie mógłbym coś zrobić lepiej, co poprawić, a z PZPN płynie przekaz, że mimo iż z 90% społeczeństwa chciałoby zmiany prezesa, to społeczeństwo gówno wie, a cały świat się uwziął. Superpuchar to tylko przykład, choć bardzo wyrazisty. Inna sprawa, że z tego, co się słyszy po przyłożeniu ucha w różne miejsca, dość jasno się klaruje, że 2 kwietnia w ogóle by nie było tego meczu, gdyby inicjatywy nie przejęły kluby. Że to one wyznaczyły datę i na sam koniec spytały PZPN, czy będzie ok, na co związek przyklepał termin, ale żeby była jakaś presja, że trzeba zagrać – powiem tak: w Wiśle i Jagiellonii jej nie odczuwali. Choć faktycznie jak już była data, to była presja na Jagiellonii, by grać z kibicami Wisły – zresztą z tego się wzięło przełożenie meczu na Narodowy. Swoją drogą tam w związku naprawdę wierzono, że robią w ten sposób wielkie święto futbolu.

Całość w plejerce poniżej

Komentarze