- Raków Częstochowa po zdobyciu mistrzostwa Polski wyraźnie spuścił z tonu
- Walczący o trzecie miejsce Lech Poznań pokonał na wyjeździe ekipę Marka Papszuna 2-0
- John van den Brom jest dumny z przełamania się w rywalizacji z Medalikami
Van den Brom nie może się doczekać kolejnego sezonu
Raków Częstochowa zapewnił już sobie historyczne mistrzostwo Polski. Lech Poznań wciąż ma o co grać, bowiem na koniec sezonu planuje być na trzecim miejscu w tabeli. Aktualnie zajmuje je Pogoń Szczecin, która po 32. kolejce ma dwa punkty przewagi nad Kolejorzem.
W niedzielę ekipa Johna van den Broma mierzyły się na wyjeździe ze świeżo upieczonym mistrzem kraju. Raków ewidentnie spuścił z tonu i nie rozegrał dobrego spotkania. Lech Poznań wygrał 2-0 i wywiózł z Częstochowy komplet punktów.
John van den Brom na pomeczowej konferencji przyznał, że bilans przeciwko Medalikom ciążył na nim i zespole. Jest zadowolony, że wreszcie udało się przełamać.
– Cieszymy się dziś nie tylko zwycięstwa, ale także przede wszystkim z tego, że zagraliśmy dobry mecz. W końcu i tu mogę podkreślić to wyrażenie, w końcu wygraliśmy z Rakowem Częstochowa po długiej przerwie i to powoduje u nas radość, bo tym bardziej możemy wyczekiwać rywalizacji z tym klubem w przyszłych rozgrywkach.
– Pozytywna postawa w tym spotkaniu zapewniła nam udział w pucharach w kolejnym sezonie, ale my chcemy w dwóch ostatnich kolejkach powalczyć o trzecie miejsce, dałoby nam ono więcej satysfakcji, niż obecna czwarta lokata w tabeli. Graliśmy z mistrzem Polski, któremu należą się wyrazy uznania w przekroju całej kampanii, od początku do końca ta drużyna udowodniła, że zasłużyła na ten tytuł. Widzimy się jednak w przyszłym sezonie i czekamy na te bezpośrednie starcia – zapewnia van den Brom.
Zobacz również: Gustafsson: dawaliśmy prezenty, jakby to było Boże Narodzenie
Komentarze