Media: Lechia w krytycznej sytuacji. Urfer wkroczył do szatni

Lechia Gdańsk przegrała w piątek z Radomiakiem Radom 1-2. Po meczu piłkarze długo pozostawali w szatni. Wizytę złożyła im delegacja złożona z prezesa Paolo Urfera - informuje "Dziennik Bałtycki".

Piłkarze Lechii
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze Lechii

Urfer wściekły na zespół Lechii

Lechia Gdańsk wzorowo weszła w rundę wiosenną, zdobywając siedem punktów w trzech meczach. Sensacyjnie ograła chociażby Lecha Poznań, czyli lidera tabeli. Wówczas wydawało się, że wywalczenie utrzymania w Ekstraklasie nie będzie dla niej problemem, mimo fatalnej dyspozycji jesienią. Po zwycięstwie z Zagłębiem Lubin nastąpił jednak kryzys, który trwa do dzisiaj. Piątkowa przegrana z Radomiakiem Radom była już czwartą z rzędu. Gdańszczanie pozostają w strefie spadkowej, a ich sytuacja jest coraz trudniejsza.

Nie można zapominać o problemach, z jakimi mierzy się klub. Piłkarze nie otrzymują wypłat na czas, a do pewnego momentu nie byli nawet pewni gry w rundzie wiosennej, gdyż Lechia miała zawieszoną licencję. Nie zmienia to faktu, że drużyna wygląda obecnie fatalnie, a w piątek przegrała zasłużenie.

Zobacz również: Irytujące zachowanie piłkarzy i trenerów w Ekstraklasie

Po meczu z Radomiakiem w obozie Lechii zrobiło się gorąco. “Dziennik Bałtycki” ujawnił kulisy – do szatni wkroczyli bowiem działacze klubu, na czele z dyrektorem sportowym Kevinem Blackwellem i prezesem Paolo Urferem. Złości miał nie ukrywać także trener John Carver, który miał zimą obiecane, że drużyna zostanie wzmocniona nowym piłkarzami.

W roli przedstawiciela zespołu wystąpił Rifet Kapić, który indywidualnie rozmawiał z władzami klubu, a później przekazał wszystkie uwagi swoim kolegom. Cała sytuacja trwała dwie godziny. Później Lechia udała się w podróż powrotną z Radomia.

Lechia wciąż może walczyć o utrzymanie. Ma w dorobku tylko punkt mniej od Zagłębia Lubin, które znajduje się nad kreską.

Komentarze