Real Madryt stanie na drodze Barcelony po tripletę
FC Barcelona pokonała Atletico Madryt na stadionie Metropolitano dzięki kolejnej bramce Ferrana Torresa, dla którego był to już piąty gol w tegorocznym Pucharze Króla. Napastnik wykorzystał doskonałe podanie Lamina Yamala, którego forma wciąż zachwyca kibiców i ekspertów. Mimo ostrej gry Colchoneros, Blaugrana znakomicie wytrzymała presję, dowożąc korzystny wynik do końca.
Dzięki zwycięstwu podopieczni Hansiego Flicka zmierzą się 26 kwietnia na stadionie La Cartuja w finale z Realem Madryt. Oba kluby zagrają ze sobą o puchar już ósmy raz, a historia pojedynków finałowych nieznacznie sprzyja drużynie z Madrytu (4-3). Królewscy wygrywali dwa ostatnie starcia – w 2014 po pamiętnym rajdzie Garetha Bale’a (2-1) oraz w 2011, gdy gola w dogrywce strzelił Cristiano Ronaldo (1-0).
Zobacz również: Do Realu Madryt w Lidze Mistrzów nawet nie podchodź (WIDEO)
Barcelona wygrywała z kolei finały w 1990 roku za czasów Johana Cruyffa (2-0 z bramkami Amora i Salinasa) oraz w 1983, gdy legendarny zespół z Diego Maradoną pokonał Real (2-1). Najbliższe starcie może wpłynąć na bieg historii, ponieważ to Barcelona jest rekordzistą rozgrywek z 31 tytułami, a Real zdobył ich dotychczas tylko 20.
W bieżącym sezonie drużyna Flicka dwukrotnie rozbiła ekipę Carlo Ancelottiego – najpierw gromiąc ją 4-0 w lidze na Santiago Bernabéu, a później triumfując 5-2 w Superpucharze Hiszpanii. Katalończycy pozostają niepokonani w 2025 roku, mając na koncie 18 zwycięstw i trzy remisy w 21 rozegranych meczach. Statystyki te stawiają Barcelonę w roli faworyta nie tylko finału, ale również w La Liga i Lidze Mistrzów, w którym klub może powtórzyć wyczyny drużyn Pepa Guardioli (2008-09) oraz Luisa Enrique (2014-15).
Hansi Flick nie pozwala jednak drużynie na rozluźnienie. – Myślimy tylko o najbliższym meczu z Betisem – powiedział niemiecki szkoleniowiec po wywalczeniu awansu. W Barcelonie liczą jednak, że właśnie Flick i genialny Yamal poprowadzą klub do potrójnej korony.
Komentarze