Szymański “w linii”
W ćwierćfinale Pucharu Turcji doszło do derbów Stambułu – Fenerbahce mierzyło się z Galatasaray. Trudno było wskazać faworyta tego starcia, ponieważ do walki o półfinał przystępowały dwie najlepsze ekipy w kraju. Jednak to goście zdecydowanie lepiej rozpoczęli rywalizację na Şükrü Saracoğlu – w 1. minucie Victor Osimhen skorzystał z podania Barisa Alpera Yilmaza.
Siedemnaście minut później Nigeryjczyk miał na koncie dwa gole – tym razem największa gwiazda Galatasaray trafiła z 11. metra. Gospodarze odpowiedzieli dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy. Sebastian Szymański urwał się obrońcom i zamknął dogranie Andersona Taliski.
Czy Polak był na spalonym? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że 25-latek zbyt szybko ruszył do piłki i znalazł się na ofsajdzie. Po aż czterominutowej analizie sędzia potwierdził, że Szymański ruszył “w tempie”. Okazuje się, że o tym, że były zawodnik Feyenoordu zmieścił się w linii, zadecydował mniej niż centymetr – dokładnie 0,7 cm, o czym pisze BBO Sports.
Sympatycy Galatasaray oczywiście nie zgadzają się z werdyktem, ale półautomatyczny system wykrywania spalonego rozstrzygnął o tym, że Szymański mógł cieszyć się z gola.
Komentarze