- Raków Częstochowa nie zaprezentował się dobrze w czwartkowym spotkaniu drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Europy
- Sturm Graz skromnie pokonał mistrza Polski (1:0), który dopiero w końcowych fragmentach rywalizacji zaczął przekonywać, że jest w stanie stawić czoła Szwajcarom
- Na temat potyczki na ArcelorMittal Park w rozmowie z Goal.pl wypowiedział się Marcin Cebula
- Doświadczony zawodnik przyznał, że jego drużynie zabrakło jakości w ofensywie
Marcin Cebula po spotkaniu Raków – Sturm
Raków Częstochowa po czwartkowym meczu z aktualnym wicemistrzem Austrii oddalił się od awansu do co najmniej kolejnej fazy rozgrywek Ligi Konferencji Europy. Szans co prawda na wyjście z grupy D ekipa z Limanowskiego jeszcze nie straciła, ale nie wszystko jest już tylko w nogach zawodników Medalików.
– Zabrakło nam jakości w ofensywie i to w pewnym stopniu także moja wina. Zawsze wychodzę z założenia, że przy ocenie gry drużyny, trzeba zaczynać od siebie. Jeśli sami nie zrobimy przewagi w ofensywie, to tak to będzie wyglądało – mówił Marcin Cebula w rozmowie z Goal.pl.
– Wiadomo, że mecze się nakładają, ale nie ma sensu szukać przyczyny naszego niepowodzenia w zmęczeniu. Pod tym względem nie wyglądaliśmy najgorzej – kontynuował zawodnik Medalików.
– Czy rywal nas czymś zaskoczył? Myślę, że nie, bo to spotkanie miało wyglądać tak, jak wyglądało w końcówce. To, że nie realizowaliśmy swojego planu na grę, to tylko nasza wina – rzekł Cebula.
W najbliższy weekend częstochowianie zmierzą się w roli gościa z Legią Warszawa. Na temat tej potyczki piłkarz też wyraził kilka słów. – Co do składu, w jakim zagramy, to trudno teraz coś powiedzieć. Nie ma co jednak składać broni. Trzeba jechać na Łazienkowską i wygrać – przekonywał zawodnik.
Czytaj więcej: Raków znów zawiódł, szturmu na Sturmu nie było [WIDEO]
Komentarze